poniedziałek, 22 lipca 2013

lemoniada z kwiatami koniczyny


Najpierw zobaczyłam tą lemoniadę na blogu Marioli,ale kiedy zobaczyłam na blogu-kuchni w formie,fotkę z zaciekawioną pszczółką-kwiatkami koniczyny ,nie mogłam się oprzeć,by nie spróbować tej koniczynowej lemoniady.A ponieważ wokół koniczyny nie brakuje,byle tylko znaleźć nieco odizolowane miejsce ,od miejskich spalin.....i możemy napełniać torebki do woli jej kwiatami ,zatem i u mnie lemoniada koniczynowa.
Dziewczyny Wasze fotki są tak czarujące,że aż chce się polubić kwiatowe lemoniady..... ;) 

Lemoniada z kwiatów koniczyny

Lemoniada z koniczyną
fotka z bloga źródłowego
Składniki:
  • 3/4 szklanki kwiatów koniczyny (1/2 białych kwiatów i 1/4 różowych)
  • pół szklanki wrzątku
  • pół litra zimnej wody mineralnej
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • cukier lub miód do smaku (u mnie odrobina soku z agawy)
Sposób przygotowania:

Kwiaty zalewamy połową szklanki wrzącej wody.
Przykrywamy i zostawiamy do naciągnięcia (na ok. 15 minut).
Przecedzamy napar przez sitko i schładzamy.
Dolewamy wodę mineralną (użyłam gazowaną) i wyciśnięty sok z cytryny.
Dosładzamy do smaku.
Lemoniadę podajemy z kwiatami koniczyny i lodem. 



p.s. No fakt,koniczyny nie brakuje na żadnej polanie. Białe kwiaty są bardziej aromatyczne, zaś różowe bardziej efektowne.....zgadza się. Dałam mniej kwiatów,niż zaleca przepis,trochę w obawie,czy taką lemoniadę polubię....ale wypiłam ;).




zdrowe chlebki typu KR-IRL....i jaglanka górą ;)







Przychodzi taki moment w życiu człowieka,kiedy zdrowie staje się najcenniejszym darem,a dzień bez bólu dniem darowanym od losu,mającym większą wartość, nawet od wygranej w totka.Kontakt z bólem i cierpieniem uczy pokory,dystansu do zabieganej codzienności,pozwala zatrzymać się beztrosko,we własnej kuchni,w poszukiwaniu takich potraw,które zapewnią nam dobre zdrowie-samopoczucie ,a jednocześnie będą smakowitym i pożywnym daniem.
Dziękuję tym,którzy w trosce o moje zdrowie,w walce o własne,mają czas dzielić się pokornie tym co odkrywają dla siebie,i innych.Dziękuję Mikołajowi,który przekonał mnie do "jaglanki",a ja zainteresowałam nią innych.


O walorach kaszy jaglanej,sporadycznie wspominałam już na moim blogu,za sprawą mojego przyjaciela właśnie,który ze względów zdrowotnych zainteresował się nią już wcześniej, i praktykował w swojej kuchni,ubogacając codzienne menu w przepisy jaglane.  On robił,to głównie ze wskazań zdrowotnych /lekarskich.Natomiast wpis na blogu Beatki przypomniał mi o zasadzie,...."lepiej pielęgnować niż leczyć",i uświadomiłam sobie,jak beztrosko czasem zatruwamy własny organizm "śmieciowym jedzeniem",w ogóle nie biorąc pod uwagę,jak z tym trawieniem radzą sobie nasze jelita,dopóki nasz organizm sam się o to nie upomni,w postaci "sensacji jelitowych",lub uczucia stale wzdętego brzucha.No... i postanowiłam spróbować....dzisiaj 4 dzień żywienia kaszą jaglaną,i 1,5 kg mniej na wadze,i tak jak napisała Beatka "kasza wymiatała wszystko,a ja wymiatałam kaszę do dna".....skoro ona wytrzymała na niej 12 dni,to dlaczego ja bym nie mogła chociaż 3 dni.....no i dzisiaj zaczynam 4 dzień,chociaż nie tak restrykcyjnie jak zaleca monodieta jaglana. A moje " jaglankowanie "poszerzam o chlebki,o których więcej poniżej.
Tak naprawdę,poza kilkoma próbami chwilowej głodówki lub diety,bardziej z myślą o utracie kilku kilogramów,niż oczyszczeniu organizmu,nie mam w tym temacie wiele do powiedzenia,zatem ta próba, z myślą o własnych staraniach dla poprawienia samopoczucia i zdrowia.I przepis na chlebki jaglane,który otrzymałam od mojego przyjaciela.....Polecam kto ma ochotę,ja zabieram się właśnie za ich przygotowanie ;).

http://www.magdalirl.com.pl/index6.php


 
PRZEPIS  WZORCOWY -CHLEB TYPU  KR-IRL (MINI  CHLEBKI).
                                                          Przepis: uzupełniony i zaktualizowany.

Składniki: (źródło-klik )
Kasza jaglana __400g, Ryż biały __400g. 


Gotujemy w jednym garnku (pojemność 4,0 litry) przez ok. 15 minut.
Do gotowania dodajemy 2,5 litra wody.

Przyprawy:

Sól kamienna nie oczyszczona lub morska, również pieprz(czarny jak i kolorowy), kminek, ewentualnie jednoskładnikowe ziała wg uznania.

Po zakończeniu gotowania całość pozostawiamy pod przykryciem na ok. 5-10 minut.



Ugotowane: Kasza  +  Ryż  (masa razem  800  gram),  wchłaniają:
całą użytą do gotowania wodę (2,5litra), co następnie ułatwia formowanie i lepsze klejenie się tzw. "mini chlebków". Do tego właśnie zestawu składników (kasza, ryż) dodajemy suchą masę: 150 gram otrąb pszennych, i dokładnie mieszamy łyżką.
Otręby chłoną wówczas dużo wody, którą uzupełniamy dolewając ok. 0,5 litra (przegotowanej).

Dużą łyżką stołową nabieramy zmieszaną masę tj. kaszę z ryżem wraz z otrębami.

Z takiej objętości formujemy chleb tzw. cienkie "mini chlebki" ew. ugniatamy palcami. 

Kładziemy na papierze do pieczenia, którym uprzednio pokryliśmy powierzchnię blachy. 

Pieczemy w piekarniku (temp. 200-250 stopni C przez ok. 50-60 minut) tj. do momentu uzyskania tzw. "przyrumienienia".

Zrobiłam moje chlebki z połowy składników,wyszło ich około 20 -stu, w dwóch wersjach :pieczone w piekarniku i smażone na odrobinie oleju z oliwek.Z przypraw użyłam jedynie :łyżeczkę soli i 2 łyżeczki oregano.


Chleb  skomponowany w oparciu o takie składniki,również przyprawy: 


Może być pieczony
(w piekarniku 200-250 stopni C na papierze do pieczenia) lub smażony (150-200 stopni  na patelni z dodatkiem kilku kropli tłuszczu i wody)... do momentu tzw."przyrumienienia".


Produkt taki zawiera około 10% białka, 2% tłuszczu roślinnego, około 70-80% naturalnych energetycznych węglowodanów (niskich) oraz witaminy, składniki mineralne, błonnik i wodę o zawartości zgodnej z użytymi składnikami.

Spożywanie: CHLEBA TYPU KR-IRL, gwarantuje nam trwale szczupłą sylwetkę, ogromnie dużo energii, 0% toksyn, wzorcowe odżywienie komórek nerwowych mózgu, sprawne i kreatywne funkcjonowanie narządów wewnętrznych organizmu.






A tu sposób przygotowania prażonej kaszy jaglanej,podany na blogu :Moje NewLife


Przepis na całodniową porcję przy stosowaniu monodiety jaglanej:

  • 220g kaszy jaglanej (1 pełna miarka 260ml)
  • 2 dokładnie takie same pełne miarki wrzącej wody (520ml lub 545 gramów)
Przygotowanie:

Kaszę dobrze wypłukać w kilku wodach. Odcedzić. Zagotować wodę w czajniku.
Nagrzać garnek o grubym szerokim dnie, wsypać przepłukaną, odcedzoną kaszę i prażyć na dosyć silnym ogniu ciągle mieszając, żeby kasza nie przywarła i żeby jej nie przypalić.
Po 5-7 minutach, gdy kasza będzie już uprażona (będzie lekko podskakiwać w garnku i pięknie pachnieć) zalać wrzątkiem. Ostrożnie, gdyż czynność ta wywoła istną eksplozję i proponuję uważać, żeby wybuch gorącej pary nie poparzył rąk.
Po zalaniu kaszy wrzątkiem momentalnie garnek przykryć pokrywką i przykręcić palnik na minimum.
Gotować dokładnie 10 minut pod przykryciem.
Nie mieszać, nie zaglądać do środka!
Po 10 minutach wyłączyć palnik i zostawić tak całość nadal nie zaglądając i nie mieszając do lekkiego lub całkowitego ostygnięcia.
Z tych proporcji wychodzi około 620 gramów ugotowanej kaszy. Ta ilość wystarczała mi na całodzienną dietę w 4-5 porcjach.


.....ja polecam i chlebki,i samą kaszę... ;)


sobota, 20 lipca 2013

przetwory różane-cukier różany,czy konfitura różana?


Lubię róże....wszystko co z nimi jest związane:)
 Ich barwy w ogrodzie,mydełka o ich zapachu i wody różane, wystrój wnętrza z różanymi akcentami , filiżanki z różanymi motywami-pachnące aromatem świeżej kawki,
a szczególnie zapamiętany smak z dzieciństwa, to pączki z konfiturą różaną. Najpierw wyprawy z mamą w teren i zbieranie płatków dzikiej  róży. Pewnie nie zawsze zbyt chętnie, bo wtedy były inne pomysły w głowie. Potem jej przebieranie, ucieranie w makutrze z cukrem. Dzisiaj zachwycam się konfiturami różanymi...... i cukrem różanym, dodając go: do herbaty, do ciast, deserów....nie pogardzę też różanymi nalewkami. 

Lubię po prostu kiedy różami pachnie dom i ogród.....i pamietając stale o smaku maminej konfitury różanej,dzisiaj decyduję się jednak na przygotowanie cukru różanego... ;)







Poniżej kilka informacji o odmianach róż , zebranych z pomocą Wikipedii,najczęściej wykorzystywanych do domowych przetworów....
  • róża stulistna (rosa centyfolia)...nazywana też różą cukrową
  • róża pomarszczona (rosa rugosa)...nazywana też różą fałdzistolistną, różą japońską.
  • dzika róża (rosa canina) nazywana też:polną,psią,szypszyną.




Przeglądając różaną spiżarnię Charlloty natrafiłam na cukier różany.
Posiadając w zasięgu płatki różane,wykorzystałam je w mojej kuchni,lekko modyfikując przepis.Użyłam grubego cukru trzcinowego,a płatki pozostawiłam w drobnych kawałeczkach,bo do grubego kryształu ,wydaje mi się ,to połączenie dobrze komponować.Z racji tego ,że nie były zbierane z ekologicznych przestrzeni,musiałam je poddać myciu.Dla zachowania koloru,skropiłam moje płatki odrobiną soku z cytryny.
Gdy zdecydujemy się po wysuszeniu cukru,poddać go dodatkowemu mieleniu,musimy liczyć się,że straci nieco kolor (będzie bardziej w kolorze bladego różu).




 
 aromatyczny cukier różany


 składniki:
  •  2 duże garści oczyszczonych płatków (u mnie róży pomarszczonej)
  •  2 szklanki cukru trzcinowego (gruby kryształ) 
  •  dodatkowo:łyżka cytryny



wykonanie:

Oczyszczone płatki różane (zaleca się też usunięcie białych końcówek-mogą dawać gorzki posmak,ale ja tego nie zrobiłam), rozcieramy blenderem ,lub w moździerzu ,lub siekamy (jak u mnie)... na drobne kawałeczki.Pamiętając jednak,że płatki muszą być suche do rozdrobnienia.
Przekładamy do cukru i dokładnie mieszamy, rozcierając całość drewnianą łyżką,przekładamy do płaskiego pojemnika plastikowego,skrapiamy sokiem z cytryny.

Kiedy cukier się zabarwi (pozostawiłam tak przygotowane na noc), przesypujemy na tacę lub drewnianą deskę (u mnie wyłożoną papierem do pieczenia), przykrywamy bawełnianą ściereczką i pozostawiamy do wysuszenia. Może to potrwać do kilku dni,kiedy suszymy w warunkach mieszkalnych.
Gotowy cukier przekładamy do szczelnie zamkniętego pojemnika,przechowujemy w suchych warunkach.

Oczywiście,kto woli bardziej miałki cukier,to wysuszony można poddać też mieleniu ,ale wtedy zyskuje jaśniejszą barwę....
Cukier wykorzystujemy:do herbaty,aromatyzowania ciast i ciasteczek,deserów....

Uwagi Charlloty: Jeżeli najpierw ususzymy płatki i dopiero po ich roztarciu dodamy do cukru, to uzyskamy delikatniej pachnący , prawie biały dodatek do wypieków.Natomiast jeżeli chcemy aromatyzować słodzik w sypkiej postaci, to płatki po oczyszczeniu suszymy, rozcieramy i łączymy ze słodzikiem. Naczynie zamykamy na okres dwóch tygodni. Po tym czasie jeżeli przeszkadzają nam drobinki płatków, to cukier przesiewamy przez drobne sitko. Aromat róży utrzymuje się przez okres 6 miesięcy.


Inne pomysły na domowe cukry:


 



piątek, 12 lipca 2013

czas na jagody... i błyskawiczne bułeczki,bez wyrastania






Czekam z utęsknieniem,na sygnał od Małgosi.....z którą mam zaplanowane leśne jagód zbieranie.Napisała mi niedawno  sms-ka: "...jagody w tym roku będą trochę później,dam znać",no to czekam...na wiadomość,na łazikowanie beztroskie po lesie,na jagody właśnie.Tylko jedno ważne,kto nie wie,nie jedzmy jagód zerwanych prosto z lasu,bo wciąż niebezpieczne zagrożenie bąblowicą.
A wystarczy dobrze umyć jagody....i cieszyć się ich bogatymi walorami.
A jak jagody....to i jagodzianki,być muszą....no i jeszcze pierogi....i koktajle......


Bułeczki z jagodami- (źródło -blog Misi).

Składniki-na 12-15  bułeczek

  • 11/2 szklanki białej mąki
  • 1/2 szklanki mąki tortowej (u mnie krupczatka)
  • 3 łyżki cukru kryształu (użyłam trzcinowego)
  • 2 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki soli (dałam 1/2)
  • 115g schłodzonego, drobno pokrojonego masła
  • 1 szklanka jagód / borówek
  • 1/2 szklanki maślanki
  • 1 duże jajko, plus dodatkowo jedno dodatkowe, roztrzepane do posmarowania (pominęłam)
  • 1/2 łyżeczki esencji waniliowej (u mnie cukier z prawdziwą wanilią)
  • cukier kryształ do posypania (też trzcinowy)
Wykonanie:


Rozgrzewamy piekarnik do 190°C, wykładamy blachę papierem do pieczenia,w tym czasie przygotujemy ciasto.

Mieszamy przesiane mąki, cukier, proszek do pieczenia i sól w dużej misce. Dodajemy masło i wyrabiamy , aż uzyska konsystencję gęstej owsianki. Dodajemy owoce,i ostrożnie łączymy z pozostałymi składnikami,by nie puściły zbytnio soku.

Miksujemy razem: maślankę, jajko i esencję waniliową. Dodajemy do mąki wymieszanej z cukrem, masłem i owocami, lekko mieszając, do połączenia składników. Na dnie miski powinna pozostać niewielka ilość mąki.

Formujemy bułeczki,ja ulepiłam kulki,urywając ciasto prosto z miski,i układamy na przygotowanej blaszce.
Posypujemy dodatkowo po wierzchu cukrem.Pominęłam smarowanie bułek roztrzepanym jajkiem.
  
Pieczemy na złoty kolor, około pół godziny. Bułeczki najlepiej smakują podane od razu, ale można je zamrozić i przechowywać przez miesiąc. Po rozmrożeniu wkładamy je  do pieca nagrzanego do 180°C,na 10 minut.

uwaga! zamiast jagód można użyć borówki,czarne porzeczki.... U mnie jedna porcja z jagodami,druga z borówkami ....zapraszam.....super proste,super pyszne....







 ....przed podaniem bułeczki można oprószyć dodatkowo cukrem pudrem ;)

 


Inne propozycje ( z jagodami/borówkami:)

wtorek, 9 lipca 2013

szybkie ciasto z czereśniami


Jeszcze dobrze nie zdążyłam umyć czereśni, a siostra już miała zmiksowane ciasto na placek. Taki błyskawiczny, do którego możemy wykorzystać sezonowe owoce, jakie mamy pod ręką, lub jakie lubimy najbardziej. Zatem nic innego nie pozostaje, jak zaprosić do wypróbowania przepisu i degustacji.......smaków lata ;).

szybkie ciasto z czereśniami

Składniki:  na ciasto     proporcje na dużą blachę
  • 6 jajek
  • 1-1,5 szklanki cukru
  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 20 dag margaryny 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • dodatkowo:owoce sezonowe +odrobina mąki do obtoczenia
Wykonanie: (wszystkie składniki w temperaturze pokojowej)

Jajka ubijamy z cukrem,łącząc je stopniowo,następnie stopniowo dodajemy margarynę.


Mąki przesiewamy,dodajemy proszek do pieczenia.


Łączymy suche składniki z mokrymi,ubijamy wszystko,na gładką masę.


Wlewamy ciasto na blachę,wyłożoną papierem do pieczenia,na wierzch układamy połówki czereśni,obtoczone w mące,by nie wypuściły zbytnio soku.


Ciasto pieczemy w temp.180 stopni,około 45 minut.Gotowe ciasto można oprószyć cukrem pudrem.







 Propozycje innych ciast z owocami:                                                                                   

sobota, 6 lipca 2013

budyń z kiwi



Wiem,wiem ....sporo już propozycji budyniowych u mnie na blogu, ale tego połączenia jeszcze nie było.Bo dzisiejsza propozycja lekkiego śniadanka,to połączenie mdłego smaku mleka sojowego z wanilią, i kontrastowego smaku kiwi.A do tego te urocze ziarenka,które samym widokiem zachęcają,by po taki budyń sięgnąć. A jak takie połączenie smakuje...spróbujcie sami....polecam.

Składniki na budyń z kiwi:
  • buteleczka  mleka  sojowego z wanilią (325 ml)
  • 2 dojrzałe kiwi
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
  • łyżka płaska masła roślinnego
  • cukier ,miód (łyżka -dwie) wg upodobania
 Wykonanie

W połowie  zimnego mleka ,rozpuszczamy skrobię i cukier.

Dojrzałe kiwi,myjemy,obieramy ze skórki,miksujemy lub ugniatamy widelcem.

Pozostałe mleko podgrzewamy w garnku (z grubym dnem lub dnem teflonowym),na minimalnym ogniu.
Zważywszy na to,że mleko sojowe jest podatne do "zwarzenia się" w gorących napojach,podgrzewałam je na minimalnym ogniu tylko ,i zanim zaczęło się gotować dodałam kolejną porcję mleka ze skrobią,szybko utrzepując,i tym sposobem udało mi się uzyskać konsystencję gładkiego budyniu.

Do ciepłego budyniu dodajemy odrobinę masełka,utrzepujemy.

Budyń podajemy na ciepło lub zimno,jak kto woli.





























Inne budyniowe propozycje:

piątek, 5 lipca 2013

chleby włoskie...z oliwkami i oregano




















Chleb włoski, w smaku przypominający ciabattą,na sprawdzonych proporcjach składnikowych-klik,tylko dzisiaj użyłam dodatków,typu oliwki i oregano,w niewielkich ilościach,dla podkreślenia smaku jedynie.Chociaż znalazłam przepis -klik,z odważniejszą porcją dodatków,który z pewnością kolejnym razem naśladuję...
Jak już wspomniałam wcześniej,przy robieniu chleba na tych proporcjach składnikowych,najszybszy chleb,jaki dotąd piekłam.Poprzedni wyrastał,z promieniami słońca,wkradającego się przez szyby do mieszkania,dzisiejszy w misce pod przykryciem.Podobnie jak w poprzednim wykonaniu,pomimo,że przepis źródłowy podaje,że chlebek nie wymaga wyrastania,wolę zaobserwować,kiedy ciasto drożdżowe zaczyna pracować,czego znakiem jest powiększenie objętości ciasta i jego "pękanie",mam wtedy pewność że chlebek będzie okej.A wystarczy na to pół godzinki,mój wyrastał dłużej.

A jakie Wy doświadczenia w tym temacie macie?

Przepis na szybki chleb włoski -  (proporcje na 1 bochenek)

  • 300 ml letniej wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 saszetka drożdży instant  suszonych (7g)
  •  pół kilograma mąki mieszanej
  • łyżka-dwie oregano suszonego
  • kilka zielonych oliwek (posiekanych na drobno),u mnie nadziewanych czosnkiem
  • 1 łyżka oliwy z oliwek + do przetarcia miski gdy pozostawiamy ciasto do wyrośnięcia
Wykonanie:

Wszystkie składniki,oprócz mąki,wymieszać ze sobą w misce.

Dodawać stopniowo  przesianą mąkę( u mnie jeden chleb na:pszennej  luksusowej + z amarantusa,drugi:na mące pełnoziarnistej trzy zboża+ pszennej luksusowej).
Łączymy składniki za pomocą drewnianej łyżki,tak długo jak się da.
Jak już będzie za ciężko, wyrabiamy dalej ciasto chlebowe ręką, dosypujemy mąki, aż powstanie gładkie ciasto, które nie będzie się kleiło do rąk. 

Gotowe ciasto formujemy w dowolny kształt,odstawiamy do wyrośnięcia,w misce przetartej oliwą.Kiedy drożdże zaczną pracować i ciasto powiększy objętość,odgazowujemy,je poprzez naciskanie i kolejne wyrobienie.Formujemy kształt chleba taki jaki chcemy uzyskać i przekładamy na blachę,wyłożoną papierem do pieczenia.Przykrywamy  ściereczką,do czasu włożenia do piekarnika.W tym czasie nagrzewamy piekarnik i wkładamy chlebek do gorącego już piekarnika (bez przykrycia oczywiście).

Pieczemy chlebek,w nagrzanym piekarniku do 200-220 stopni,ok.40 minut.

Grzałka góra-dół,ja w ostatnich minutach pieczenia,przekładam na kratkę.

Upieczony chleb pozostawiamy do ostygnięcia na kratce.




budyń bananowo-czekoladowy....i o mleku uwag kilka



Nie chcę prowadzić polemiki,nad walorami mleka krowiego,koziego....czy roślinnego.
Ale z racji tego,że komuś się chciało opracować tą tabelkę,by mogła służyć,w naszych codziennych wyborach,postanowiłam i ja z tego źródła korzystać....tak po prostu.
Bo proces wege,to nie chwilowy zryw,wena,potrzeba ekologicznej codzienności,to stopniowy etap,do którego dojrzewa się czasem latami....a i nie każdy do tego dojrzeć musi,w przeciwieństwie,do mozliwości wyboru mleka,które lubimy najbardziej.

Niech każdy zatem dokonuje wyborów,które są :ważne,istotne,niezbędne,wygodne....a tabelka może służyć zarówno jednym jak i drugim.
Polecam i dziękuję,tym którzy tworzyli ją..... z myślą o innych,by nam wszystkim po prostu służyła ;)

budyń bananowo-czekoladowy

składniki :

(na dwie porcje budyniu)

  • pół litra mleka 
  • 1 dojrzały banan
  • 2 czubate łyżki skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
  • 1-2 łyżki cukru kryształu
  • czubata łyżka kakao niskotłuszczowego gorzkiego
  • odrobina delikatnego tłuszczu (oleju kokosowego, masła roślinnego)


  • dodatkowo:bakalie/płatki
 wykonanie

W szklance  zimnego mleka (250ml),rozpuszczamy kakao,skrobię,cukier.


Banana ,po usunięciu skóry,miksujemy lub ugniatamy widelcem.


Drugą szklankę mleka,w międzyczasie, zagotowujemy w garnku (z grubym dnem lub dnem teflonowym).

Łączymy wszystko razem,stale mieszając (można też za pomocą trzepaczki) ,na zmniejszonym już ogniu,do zabulgotania i uzyskania konsystencji budyniu.

Do ciepłego budyniu dodajemy odrobinę masełka.
Podajemy na ciepło lub zimno,jak kto woli....z ulubionymi dodatkami np.syropem z agawy,lub garscią bakalii/ulubionych płatków.



Inne budyniowe propozycje:

środa, 3 lipca 2013

kiedy chlebem pachnie dom....





Tak mnie wczoraj komentarze na blogu-Veggieoli zachęciły do skosztowania chleba,który ponoć nie może się nie udać,że dzisiaj po przebudzeniu,z pierwszymi promieniami słońca pobiegłam do pobliskiego spożywczaka po drożdże.A jeszcze sama Mariola ,kiedy napisałam jej,czy byśmy razem nie upiekły chleba,odpisała : "Bardzo chętnie, możemy razem upiec, ale niezależnie od tego zachęcam do spróbowania, nie pożałujesz, u mnie w domu już od długiego czasu nie ma kupnego chleba :-)...". No to po wypróbowaniu już niejednego przepisu z zaprzyjaźnionego bloga- Marioli długo nie mogłam dać się przekonywać.Zrobiłam mój chlebek w wersji razowej,mając świadomość ,że nie będzie taki wyrośnięty jak na mące pszennej-białej,ale za to bogaty w błonnik i otręby,które staram się wykorzystywać w codziennym menu.
Chlebek po godzince wyrastania,miał już bardzo ładny kształt,a ja troszkę przedobrzyłam pozwalając mu wyrastać dłużej,i poszedł nieco w szerz.....ale fakt,że przy wyrastaniu już popękał był dla mnie znakiem,że drożdże pracują  i już  byłam pełna nadziei,że ten chlebek musi się udać ....No,a skoro chleby włoskie przypominają nieco kształtem pizzę,to właściwie w sam raz ...
Po 20 minutach pieczenia,zapach chleba rozchodził się już po wszystkich kątach....no a po upieczeniu,nie wytrzymałam zbyt długo,i rozkroiłam jeszcze ciepły.....ach ta chrupiąca skórka .No i już prostszego przepisu na chleb,chyba nigdzie nie spotkałam...

Przepis na szybki chleb włoski -źródło klik

  • 300 ml letniej wody
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 saszetka drożdży suszonych
  • mąka (ilość na oko – ok. 0,5 kg)
  • dodatkowo:3 łyżki otrębów mieszanych 
Wykonanie:

Wszystkie składniki oprócz mąki umieścić w dużej misce. 

Dodawać stopniowo mąkę( u mnie przewaga pełnoziarnistej -trzy zboża,luksusowa-typ 550 oraz 3 łyżki otrębów mieszanych), mieszając wszystko drewnianą łyżką.
Jak już będzie za ciężko, wyrabiać ręką, dosypywać mąki, aż powstanie gładkie ciasto, które nie będzie się kleiło. 

Powinno dać się uformować w miękką, spłaszczoną kulę, dlatego ilość mąki jest " na oko". 

Przygotowanie ciasta zajmuje dosłownie kilka minut.

Jeżeli mamy czas, możemy  pozostawić ciasto do wyrośnięcia(godzinka powinna wystarczyć), przykryte ściereczką w ciepłym miejscu. Ja osobiście mam nawyk,wyniesiony z rodzinnego domu,że ciasto drożdżowe musi mieć swój czas na wyrośnięcie,i raczej się tego trzymam.

W przepisie źródłowym jest podane,że można piec też bez czekania na wyrośnięcie,zatem niech każdy już decyduje sam.

Pieczemy ok. 45 minut przy temperaturze ok. 220 ˚C. (Piekarnik należy nagrzać wcześniej).
Ja w ostatnich minutach przełożyłam chlebek na kratkę,i tak podpiekłam chwilę.
Po wyciągnięciu z piekarnika,chlebek uderzony wydał głuchy odgłos,czyli  znak,że dobrze upieczony.

Orientacyjny czas  wypieku chleba:



Ciężar:  0,5 kg  
Czas: 30 - 40 min
              1 kg
          55 - 65 min
              2 kg
           70 - 80 min
 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...